Wesele funky
Już na starcie zapowiada się inaczej i ciekawie. Muzycznie alternatywne klimaty bardzo nam się spodobały, zwłaszcza, że najczęściej takich gatunków nie spotykamy na weselach. Aga i Tomek są ludźmi z ogromnym dystansem do świata i siebie samych. Wiedzieliśmy na pewno, że nie będzie to wesele na wielkim luzie. Każdy spędzał ten czas jak chciał. Na rozmowach i kosztowaniu pyszności, na tańcach, dyskusjach nie tylko przy dymku ale i kieliszku dobrego wina, w zwariowanej fotobudce czy podziwianiu okolicy i podziwianiu Młodej Pary. A wyglądali na prawdę fantastycznie. Agnieszka wybrała przepiękną, delikatną i zwiewną suknię, a Tomek stylową muchę drewnianą i długo wyszukane buty w odpowiednim kolorze brązu. Cały ten dzień dopełniała wiosenna atmosfera, lekki wietrzyk i znakomita aura jaką stworzyli ich bliscy i przyjaciele.
Ale!!!
Aga i Tomek to para inna niż wszystkie. Agnieszka jest życiową ryzykantką – uwielbia wcinać czekoladę na białej kanapie, a Tomek jest zakręconym muzykiem, którego relaksuje prasowanie. Pomyślcie teraz, że mieliby się pobrać tak normalnie…. no przecież nie ma szans.
Plenerowy ślub w Alpinie
Po pierwsze – ślub odbył się w plenerze, w ogrodzie hotelu Alpin. I jak majówka jest totalnie loteryjna tak w tym dniu szczęście dopisywało niesamowicie.
Przygotowania spędzili relaksując się i robiąc na bóstwo w towarzystwie najbliższych. W międzyczasie gdzieś powstała koncepcja pierwszego tańca. Przecież wielka improwizacja i spontaniczność sprawdzają się najlepiej. Kto jak kto ale my potwierdzamy słuszność tego podejścia.
Druga ważna kwestia – wybór muzyki. Z racji profesji i pasji Tomka muzyka to sprawa podstawowa więc postawili na DJ-a. Niezawodna ekipa Cube-Art – Kuba i Szymon pokazali klasę. Wyczucie klimatu 100%, na parkiecie pełne szaleństwo.
Oprawą ceremonii zajęli się ich przyjaciele – w końcu towarzystwo muzyków. Jeśli zastanawiacie się przy jakich dźwiękach kroczyć do ołtarza – to taka alternatywna koncepcja – Ty Drucha we mnie masz.
I trzecia, o której już na samym początku wspomnieliśmy – dystans. Nikt nie stresował się niczym, dzień toczył się swoim torem, a każdy całym sobą chłonął tą wspaniałą atmosferę.















































































































