Wesele nad jeziorem
Panoramiczny widok na jezioro, unoszący się w powietrzu zapach potraw, których smak zawstydziłby niejednego światowej sławy kucharza, wszędobylska biel i piękni młodzi ludzie, którzy postanowili, że będą razem już na zawsze. To nie kadr z dobrej hollywoodzkiej komedii romantycznej, a krótkie podsumowanie wesela Pauli i Tomka. Choć rozmach rzeczywiście był hollywoodzki. Wesele w Villi Marina właśnie takie jest.
Wesela nad jeziorem w ogóle mają to do siebie, że przyciągają ludzi z romantyczną duszą.
Tym razem zabierzemy Was w tak romantyczne klimaty, że słowa ciężko oddają rzeczywistość. Paula jest piękną kobietą. Dlaczego o tym piszemy? A to dlatego, że dzięki niej mogliśmy stworzyć jedne z najpiękniejszych w sezonie portretów Panny Młodej. Mimo że sama zainteresowana nie do końca podzielała nasze zdanie o swojej urodzie, zdjęcia mówią same za siebie. Sprawdźcie sami i na pewno przyznacie nam rację. Nie wiedzieć czemu, prawie każda Panna Młoda mówi nam, że jest niefotogeniczna. W przygotowaniach do ślubu oprócz świadkowej Sandry towarzyszył jej Amor. Słodki york, który załapał się nawet na kilka zdjęć. Trzeba przyznać, że jest równie fotogeniczny, jak jego Pani. Żeby nie było, że zapomnieliśmy o Panu Młodym i faworyzujemy wyłącznie małżonkę, szepniemy o nim słówko: Tomek z twarzą pokerzysty nie zdradzał swoich emocji, ale jak na niego spojrzycie to trudno się Pauli dziwić, że się zakochała.
Młodzi ślubowali sobie dozgonną miłość w kościele, w którym przed laty zrobili to samo rodzice Pauli. Przyznacie, że to mega romantyczne i wzruszające. Zanim jednak dotarli na miejsce ich przyjaciele zadbali o to, żeby dojazd do kościoła nie był sztampowy. Zamiast tradycyjnej „bramki” postawili na kolorowe race dymne.
Wesele w Villi Marina
Na wesele pojechaliśmy do Sali Bankietowej „Villa Marina” w Dąbrowie Górniczej. Położona jest w bardzo zacisznym miejscu, nad samym brzegiem zbiornika „Pogoria 1”, w otoczeniu pięknych lasów. Wymarzone miejsce na bajeczne wesele. Młodzi zadbali o przepiękne dekoracje, które idealnie harmonizowały z klimatem wnętrza i okolicy. Było elegancko, ale bez nadęcia. Pierwszy taniec nowożeńców przeniósł wszystkich w chmury. Dosłownie i w przenośni. Potem, kiedy zeszliśmy już na ziemię, było szampańsko i z przytupem. DJ Bartii oprócz świetnej muzyki zadbał o znakomite oświetlenie, efekty specjalne i szałową zabawę. Grzechem byłoby, gdybyśmy nie wykorzystali sprzyjających okoliczności. Widok zza okien aż prosił o to, aby zrobić kilka pięknych ujęć. Porwaliśmy więc Paulę i Tomka na szybką sesję. Udało się nawet sfotografować wszystkich gości z Młodą Parą w ogrodzie. Widmo ulewy potrafi być bardzo mobilizujące. Tak szybko jeszcze zdjęć rodzinnych nie zrobiliśmy.





































































































