

edyta i piotrek
Ślub kościelny w plenerze – wyjątkowa historia Edyty i Piotrka
rustykalne wesele w klimacie boho
Przygotowania – śmiech, prosecco i chwila dla siebie
Gdy Edyta i Piotrek opowiadali nam o swoich planach, od razu wiedzieliśmy, że to będzie coś wyjątkowego. Nie marzyli o tradycyjnym kościele – chcieli poczuć wolność, otoczyć się pięknem natury i powiedzieć sobie „tak” tam, gdzie ich serca biją najmocniej – w górach.
Ceremonia odbyła się na malowniczej polanie przy bacówce w Węgierskiej Górce. Miejsce zapierało dech w piersiach – zielone wzgórza, szczyty i niebo. Delikatny wiatr poruszał welon Edyty, unosząc go jak mgiełkę. Piotrek stał na tle gór, patrząc na nią, jakby właśnie widział spełniające się marzenie. W powietrzu unosił się zapach trawy, a w tle słychać było jedynie szum wiatru i cichy śpiew ptaków.
Przysięga składana w tak niezwykłym miejscu nabrała jeszcze większej mocy. Każde słowo było wypowiadane z głębi serca, a wzruszenie na twarzach gości tylko potwierdzało, że to był moment pełen magii. Kiedy ksiądz ogłosił ich mężem i żoną, zebrani wybuchnęli radosnym oklaskami, a górskie echo poniosło ich szczęście dalej, jakby chciało, by cała natura była świadkiem tej miłości.
Po wzruszającej ceremonii przyszedł czas na świętowanie – i to nie byle gdzie! Wesele w Owczarni to wybór, który idealnie wpisał się w ich wizję. Położona tuż poniżej polany, Owczarnia to fantastyczne miejsce – drewniana stodoła, rustykalny klimat, surowe drewno i światła girland, które dodają ciepła i intymności.
Styl boho i rustykalne akcenty idealnie komponowały się z otoczeniem. Drewniane stoły nakryte lnianymi obrusami, polne kwiaty w wazonach i delikatne świece sprawiały, że każdy czuł się tu swobodnie i jak w domu. Pomiędzy belkami rozciągały się girlandy z drobnymi światełkami, nadające wnętrzu przytulnego blasku. W powietrzu unosił się zapach drewna.
Podczas wesela nie brakowało momentów pełnych ciepła i śmiechu – goście chętnie przechadzali się między stołami, delektując się wiejskimi smakołykami, a dzieci biegały po drewnianej podłodze. Atmosfera była swobodna, wypełniona radosnymi rozmowami i szumem kieliszków wznoszących się w kolejnych toastach za Edytę i Piotrka. Było sielsko, było prawdziwie – bez sztucznej elegancji, za to z ogromem serca i szczerej radości.
Nie samym wystrojem i klimatem żyje wesele – liczy się energia i dobra zabawa! A o to zadbał niezastąpiony Łukasz Piątek, znany jako DJ Peel. Ten człowiek to prawdziwy wulkan energii i doskonale wie, jak sprawić, żeby parkiet płonął! Gdy tylko rozbrzmiały pierwsze dźwięki muzyki, goście bez zastanowienia ruszyli do tańca i nie schodzili z parkietu do białego rana.
Nie zabrakło spontanicznych tańców, wzruszających momentów i śmiechu, który odbijał się od drewnianych ścian Owczarni. W powietrzu unosiły się dźwięki największych hitów, a nogi same rwały się do tańca. Śmiech i okrzyki radości towarzyszyły każdej piosence, a niektórzy goście na chwilę wychodzili na zewnątrz, by złapać oddech i od razu wracali na parkiet, jakby nie chcieli przegapić ani sekundy tej szalonej nocy. To było wesele w stylu boho i rustykalnym, które idealnie oddawało charakter Edyty i Piotrka – szczere, pełne miłości i autentycznej radości.