Ślub w Beskidach
Madzia i Marcin mogliby śmiało pretendować do otrzymania nagrody za najlepszy uśmiech roku. To totalnie pozytywnie zakręcona, żywiołowa para. Mimo lejącego się żaru z nieba rozpierała ich energia, którą zarażali wszystkich dookoła, łącznie z nami. Zdjęcia dla nich praktycznie robiły się same, czysta przyjemność. Wesele w Beskidach, więc każdy od razu myśli – Szczyrk – i w tym wypadku to strzał w dziesiątkę.
Magda jest perfekcjonistką, czego dowodem było wszystko, co wydarzyło się w dniu jej ślubu z Marcinem. Każdy szczegół był dopracowany, dopieszczony pod każdym względem. Jednocześnie jest ona osobą bardzo otwartą i mega pozytywnie zakręconą. Zwróćcie uwagę na zdjęcie z przygotowań, na którym poprawia przyszłemu mężowi butonierkę – w końcu wszystko ma być przygotowane na tip top. Poza tym, kto tak zadba o faceta, jak nie żona, nie? Ale żeby nie było, że sztywno itp. – smaczku stylizacji dodały Marcinowi skarpetki z których dumnie spogląda na świat sam Homer Simpson.
Wspólna małżeńska droga Magdy i Marcina rozpoczęła się w ponad 200-letnich drewnianych murach najcenniejszego zabytku architektury Szczyrku – sanktuarium św. Jakuba. Z racji konstrukcji tej architektonicznej perełki panował w niej bardzo przyjemny chłód – uff. Wnętrze jak zwykle zachwyciło nas malowidłami, pięknym ołtarzem i równie klimatycznymi dekoracjami, o które zadbali Młodzi. Marcin czekał na Magdę przy ołtarzu do którego doprowadził ją Tata. Zrobiło się bardzo wzruszająco, ale ksiądz zrobił swoje – to prawdziwy skarb dla każdej Pary Młodej. Sprawia, że stres od razu spada i jak za dotknięciem magicznej różdżki pary zdejmują z siebie nadbagaż stresu i po prostu cieszą się dniem ślubu oraz składaniem przysięgi.
Wesele w Beskidach
Hotel Alpin jest jednym z wielu miejsc jakie można wybrać ja wesele w Beskidach. Położony jest w samym sercu Szczyrku, ale mimo to człowiek nie czuje się tu, jakby był w epicentrum wydarzeń i zgiełku. Wręcz przeciwnie. To właśnie w nim odbyło się wesele.
Balony, płatki róż, uśmiechy, okrzyki radości – przyjazd Młodych pod salę nie przeszedł bez echa. Goście zadbali o to, aby wstęp do (jak się potem okazało) szampańskiej zabawy był spektakularny. Potem powitanie Rodziców, przeniesienie Młodej za próg, pierwszy taniec w chmurach i się zaczęło! A! – jeszcze słowo o dekoracjach, bo te naprawdę zrobiły na nas wrażenie. W tych Madzia też „maczała palce” wraz z florystką jeszcze na kilka chwil przed rozpoczęciem ceremonii. Biel i zieleń – to motyw przewodni. Nawiązanie do natury, pełen ascetyzm w duecie z elegancją stworzyły naprawdę klimatyczne połączenie. Zwróćcie też uwagę na stół Młodych. Jak to szło w jednej w piosenek „Dałem Ci kamień z napisem LOVE” – tutaj mamy stół. Trzeba przyznać, że wyglądał naprawdę ciekawie jeszcze w komplecie z tłem. Zwykle pary decydują się na wszelkiej maści dekoracje i ścianę. Tu postawiono na okna, a za nimi piękną zieleń roślin, która idealnie wpasowała się w dekoracyjną stylistykę całej uroczystości.
Wracając do zabawy :). Połączenie ekipy muzycznej Groove Avenue z góralskim przytupem i zacięciem i Gości dało istną imprezową petardę, która tliła się – ba! – była rozgrzana do czerwoności do białego rana. Jedni tańczyli, drudzy robili zdjęcia w fotobudce – słowem – każdy miał co robić! Żeby nie było – nie zabrakło też romantycznych akcentów m.in. w postaci zimnych ogni. A teraz już nie przynudzamy tylko zapraszamy do oglądania zdjęć.

A jak macie ochotę zobaczyć sesję o wschodzie słońca, na którą zerwaliśmy ich o nie przyzwoitej godzinie to wpadajcie tutaj.
2 Responses
Kochani … to był wspaniały dzień…teraz zostały piekne wspomnienia, ale to dzięki Wam Kochane DZIWAKI możemy do nich wracać w tak pięknej odsłonie❤️Jeszcze raz Dziękujemy za Wasza wspaniałą prace??❤️?
Reportaż ślubny na super poziomie !