Wesele w Mysłowicach
Dzień Magdy i Michała zaczął się od niespiesznych przygotowań w Cyruliku Śląskim, nad kubkiem kawy, przy pełnym relaksie.
Przygotowania wcale nie muszą być rozpędzonym rollercoasterem, gdzie wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie i trudno nadążyć za własnymi myślami. I choć każdy inaczej wyobraża sobie jak dzień ślubu będzie wyglądał, mamy wrażenie, że Magda i Michał wyobrazili sobie go dokładnie tak jak zobaczycie na zdjęciach. Całkiem spokojnie, lekko romantycznie i zabawnie. Magda była tak spokojna, że nawet nie zauważyła upływającego czasu.
Ceremonia odbyła się w rodzinnej parafii Madzi, a przyjęcie w jednym z naszych ulubionych miejsc – w Szybie Bończyk w Mysłowicach.
Wesele w Bończyku
Szyb Bończyk jest jednym z najciekawszych miejsc w regionie jakie można wybrać na swoje wesele. Łączy wspaniale nowoczesność z industrialnym klimatem oraz śląskimi korzeniami. Nie ma drugiego takiego miejsca na mapie południowej Polski. Goście już u progu częstują się chlebem ze smalcem i piwem. W sam raz na uzupełnienie kalorii po ceremonii i na zaostrzenie apetytu przed pysznym obiadem.
O znakomitą atmosferę na parkiecie zadbał DJ Sebastian. Fantastyczny dobór muzyki, idealne wyczucie gości, znakomite światło i ogrom pomysłów na zabawę. Nie wiemy do dziś jak Sebastian to robi, ale kiedy on prowadzi wesele bawią się absolutnie wszyscy. Nawet babcie porywa zza stolików. Goście byli zachwyceni. My z Sebastianem uwielbiamy pracować bo nikt nam tak nie zaświeci i nie zadymi jak on.
Był też muzyczny upominek dla rodziców, w eleganckim wydaniu. Mini koncert muzyki klasycznej.
Wesele bez oczepin
A na koniec jeszcze niespodzianka. Magda i Michał nie chcieli oczepin. Jaki więc pomysł zamiast, bo w jakiś sposób trzeba gościom dać znać, że właśnie kończy się oficjalna część wesela. Zaprosiliśmy wszystkich gości przed Szyb i na schodach odpaliliśmy zimne ognie. Wszyło znakomicie.
A jeśli Wy szukacie czegoś co mogłoby zastąpić Wam oczepiny albo uatrakcyjnić wesele zobaczcie jak wyglądać mogą efektownie zimne ognie.


































































































